|
Bardzo pechowo zakończył się wyścig GP dell'Insurbia-Lugano. Na jednym z ostrych zakrętów doszło do serii kraks zawodników, którzy nie wyrabiali na zakręcie i lądowali po drugiej stronie barierek. Najgorzej z tego wypadku wyszedł Włoch Rinaldo Nocentini.
Rinaldo Nocentini, zawodnik AG2R La Mondiale wraz z kilkoma innymi kolarzami nie poradził sobie z bardzo niebezpiecznym zakrętem na trasie wyścigu. Ciasna droga w pewnym miejscu nagle zaproponowała kolarzom ostry zakręt, którego końca nie było widać przed wejściem w niego. Wielu zawodników traciło przyczepność z podłożem hamując i "wykładali się" na asfalt bądź "przelatywali" przez barierki. Włoch tak niefortunni upadł, że sunąć po asfalcie uderzył w barierkę nogą i złamał kość strzałkową i piszczelową. Został od razu odwieziony do szpitala. Ogromny minus należy się organizatorom i być może też kary, bo nie umieścili żadnego znaku ostrzegawczego przed niezwykle ostrym zakrętem na zjeździe. Mimo to organizatorzy coś przeczuwali i wiedzieli że to niezbyt bezpieczne miejsce bo umieścili tam materac i słomę, w celu zamortyzowania ewentualnych upadków. To zminimalizowało liczbę ofiar. Niestety największy pech dopadł Nocentiniego, podwójne złamanie uniemożliwi mu starty i treningi, więc na pare miesiący będize musiał poradzić sobie bez dwóch kółek i szybko wracać do zdrowia.

|