|
Dzień przed maratonem dobrze popadało. Wydawało się, że będzie to błotno-wilgotny maraton, ale po nocnej nawałnicy zawitał słoneczny poranek. Biuro zawodów nie miało wiele do roboty z samego rana, ale tuż przed startem dystansu giga ustawiła się taka kolejka, że organizator musiał przesunąć start. Tradycyjnie wystartowano podjazdem trasy TDP. Zawodnicy odpaleni ścierali się jeden przez drugiego by złapać grupę z dobrym tempem. Motywacja była spora. (galeria)
Długi weekend przyciągnął masę turystów i rozeksponowanych pań patrzących z podziwem na zabójcze tempo wystrzelonych jak z procy zawodników. Karpacz był pierwszą górską edycja MTB Marathonu. Wielu kolarzy poczuło nareszcie swoje środowisko naturalne. Dziś górę wzięła moc a nie siła. Wielu mocnych zawodników puchło pod górę mimo swojej wielkiej łydy. Łatwiej radzili sobie zawodnicy krępej budowy, którzy wspinali się z mniejszym balastem. Wielkie gratulacje należą się osobie, która zdecydowała się na stworzenie trasy o tak dużym naszpikowaniu odcinków technicznych. Zawodnicy z mniejszym doświadczeniem przeżyli poważny chrzest umiejętności, a kolarze objechani przez kilka sezonów odczuwali satysfakcję. Trasa była wzorcem esencji maratonów MTB. Długie podjazdy, wielkie głazy i zjazdy szlakiem pełnym głębokich kolein i korzeni. To jest to co skupia masy zapaleńców na takich imprezach, a Ci co są pierwszy raz na pewno kończą z wielką satysfakcją i mają poczucie bycia zawodnikiem wybornego MTB. Organizator dopracował imprezę i wszystko było PRO. Nagrody tradycyjnie symboliczne, bo zawodnicy z poza podium musieli się zadowolić drucianą oponą typu "hulaj-hop". Po startujących było jednak widać pełen entuzjazm. Klimat imprezy dawało się wyraźnie odczuć. Umorusani i zmęczeni chłopcy, z błotem na oczach, ale pełnym rogalem na gębie. To jest to. Pozytywny wycisk w solidnych górach, a w dodatku w śród znajomych. Świetny sposób na spędzanie czasu, do zobaczenia w Międzygórzu na kolejnym śnieżnym szczycie. 
Dystans mini najszybciej wśród mężczyzn pokonał Tomasz Stalinger, a w kategorii kobiet, Daria Siwek. Średni dystans (mega) najszybciej pokonał rewelacyjny Paweł Urbańczyk i również bezkonkurencyjna Magdalena Balana. Najdłuższy odcinek w kategorii mężczyzn nie wyglądał już tak różowo, ponieważ czołówka pomyliła trasę i organizator był zmuszony ogłosić wyniki na podstawie kolejności z punktu kontrolnego. Dzięki temu zwycięzcą został wszystkim dobrze znany, Andrzej Kaiser. Wśród Pań wygrała Justyna Frączek. Wyniki dostępne na: http://sportchallenge.pl/ Osoby zainteresowane lepszą jakością zdjęć proszone są o kontakt na:
Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć.
tekst: Tomasz Zając foto: Mateusz Zieliński
|